Przeskocz do treści
PULS WPiA UW
Wywiad

Trzy drogi, wspólne korzenie. Rozmowa z laureatami Diamentów WPiA UW 2026

15 października 2026

Wywiad z adw. Jolantą Nowakowską-Zimoch, prof. Józefem Okolskim oraz dr Cezarym Stypułkowskim.

Co pozostaje ze studiów na Wydziale Prawa i Administracji UW po kilkudziesięciu latach? Wspomnienia o wykładowcach, o pierwszych zawodowych doświadczeniach; pozostają też przyjaźnie, które przetrwały próbę czasu, a przede wszystkim przekonanie, że prawo może otworzyć drogę do wielu różnych miejsc. O swoich początkach na WPiA UW, wyborach zawodowych i zmianach, jakie zachodzą w zawodzie prawnika, opowiedzieli na uroczystej Radzie Wydziału 25 września laureaci Diamentów – prof. dr hab. Józef Okolski, adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch oraz dr Cezary Stypułkowski. Każde z nich związało swoją karierę z innym obszarem. Prof. Józef Okolski przez lata rozwijał działalność naukową i akademicką na Wydziale, adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch zbudowała karierę w praktyce prawniczej, a dr Cezary Stypułkowski związał swoje życie zawodowe ze światem finansów i gospodarki. Łączy ich jednak coś więcej niż dyplom tej samej uczelni. Wspominają Wydział jako miejsce, które pozwoliło im rozwijać zainteresowania, poznawać ludzi i – jak mówi jedna z laureatek – „znaleźć swoją drogę życiową”.

Czy istnieje w Państwa wspomnieniach wyjątkowe wydarzenie, które szczególnie ciepło zapamiętali Państwo z lat studiowania?

Adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch: Mam wiele takich wspomnień. Bardzo ciepło wspominam dziekana Rezicha. Kiedy podczas studiów uległam wypadkowi na nartach i przez sześć miesięcy byłam w gipsie, nie mogłam normalnie uczestniczyć w zajęciach ani studiować eksternistycznie. Dziekan pozwolił mi jednak zdawać egzaminy bez chodzenia na zajęcia. To było dla mnie bardzo ważne doświadczenie, bo wtedy zrozumiałam, że mogę wybierać przedmioty zgodnie z własnymi zainteresowaniami. A ponieważ interesowało mnie mnóstwo rzeczy, uczęszczałam na różne dziwne zajęcia. Jednymi z nich były moje seminaria magisterskie. Byłam tak zwaną „pływającą magistrantką”. Pracę magisterską zaczynałam u profesora Leśnodorskiego. Nasze rozmowy dotyczyły wszystkiego – od filozofii i historii po temat mojej pracy. To były rozwijające, fantastyczne spotkania. Później, ze względu na jego stan zdrowia, trafiłam do profesora Czachórskiego, który wkrótce niestety również zachorował. Ostatecznie napisałam pracę z prawa międzynarodowego publicznego, dotyczącą prawa morza i strefy ekonomicznej. Nigdy później nie zajmowałam się tym zawodowo. Opowiadając tę historię chcę powiedzieć, że te studia były dla mnie przede wszystkim fajnym otwarciem na świat. Prawo jest tak szeroką dziedziną, że każdy może znaleźć w niej swoje miejsce. Dla mnie studia były również czasem poszukiwania własnej drogi. Zresztą już w szkole średniej wiedziałam, że chcę zostać adwokatem.

Prof. Okolski, a Pan? Jakie wspomnienie ze studiów i początków pracy na Wydziale szczególnie Pan pamięta?

Prof. Józef Okolski: Trudno wybrać jedno. Pamiętam na przykład wyjazd do Londynu z dziekanem Weralskim. Jechaliśmy pociągiem przez Kutno i Poznań, później przez Holandię, a stamtąd statkiem do Londynu. Studenci byli bardzo żywiołowi, profesor Piotr Kruszyński nawet śpiewał, a dziekan Weralski powiedział po powrocie, że nigdy więcej nie pojedzie ze studentami na żadną wycieczkę. Dzisiaj świat wygląda zupełnie inaczej – do Londynu lecimy samolotem, a wiele rzeczy możemy zrobić online. Ale jest też inne wspomnienie, chyba ważniejsze. Byłem kiedyś na Kasprowym Wierchu z profesorem Jerzym Rajskim. Jeździliśmy na nartach i w pewnym momencie profesor zapytał mnie, czy chciałbym pracować na Uniwersytecie Warszawskim w Katedrze Prawa Cywilnego. Odpowiedziałem, że tak. Już wcześniej, na wniosek profesora Jerzego Jodłowskiego, odbywałem staż na Wydziale. Wkrótce po powrocie z gór odbyło się spotkanie, na którym znaleźli się Leszek Falandysz, Grzegorz Domański, Józef Gajek i ja. Falandysz trafił do Instytutu Prawa Karnego, a pozostali – do Katedry Prawa Cywilnego. To były osoby, które później bardzo mocno wpłynęły na rozwój Wydziału. Leszek Falandysz, Grzegorz Domański i Józef Gajek już nie żyją, ale ich dorobek pozostał. Profesor Rajski rozwijał na Wydziale prawo porównawcze, profesor Marek Madey – prawo gospodarcze i handlowe. Miałem szczęście spotkać na swojej drodze wielu wybitnych profesorów i przyjaciół. To w dużej mierze oni ukształtowali moje życie zawodowe.

Cudownie słyszeć, że na naszym Wydziale można zawiązać takie silne przyjaźnie, które wspomina się po latach. Pozostając jednak jeszcze na chwilę we wspomnieniach i początkach wykonywania zawodu; Szanowni Państwo, czy trudno było przejść z warunków, powiedzmy, cieplarnianych, uczelnianych, do rzeczywistej praktyki?

Adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch: Tak. Na szczęście po studiach trzeba było odbyć aplikację sądową. To były dwa lata bardzo dobrego, praktycznego przygotowania do zawodu. Otrzymałam wyróżnienie i propozycję zostania asesorem karnym, ale zdecydowałam się na aplikację adwokacką. Prezes Wieczorek próbował mnie przekonać, żebym nie odrzucała propozycji asesury. Powiedziałam jednak, że moim marzeniem jest zostać adwokatem. Usłyszałam wtedy, że bez rodziny prawniczej czy adwokackiej nie mam na to szans. Jak widać, jednak udało mi się. Przejście z teorii do praktyki w istocie było największą trudnością. Wtedy relacja między nauką a zawodem była znacznie słabsza niż dziś. Uniwersytet dawał wiedzę, a aplikacja uczyła rzemiosła. Pamiętam swoje pierwsze zadanie u patrona. Miałam przygotować projekt postanowienia o tymczasowym aresztowaniu. Wiedziałam, jaka jest podstawa prawna, ale nigdy wcześniej nie widziałam takiego dokumentu. To pokazuje różnicę między wiedzą akademicką a praktyką. Zawód prawnika wymaga ciągłego uczenia się. Prawo bardzo szybko się zmienia, pojawiają się nowe regulacje, a czasami również legislacyjny chaos. Trzeba umieć podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność.

Czy w takim razie prawnik przyszłości będzie potrzebny? Dziś jednym z największych wyzwań dla prawników jest rozwój sztucznej inteligencji. Czy AI zmieni branżę?

Prof. Józef Okolski: Zawód prawnika jest bardzo wymagający, a przez to może być też mniej atrakcyjny niż kiedyś. Sztuczna inteligencja jest kolejnym czynnikiem, który będzie wpływał na jego przyszłość. Już dziś część czynności, które wcześniej wymagały udziału prawnika, można wykonać przez Internet. Założenie spółki również nie musi już wyglądać tak jak dawniej. Dr Cezary Stypułkowski: Świat się zmienia i trzeba się z tym pogodzić. Zadania powtarzalne i mechaniczne będą w coraz większym stopniu automatyzowane. Można to porównać do wynalezienia maszyny parowej, która zastąpiła część pracy wykonywanej wcześniej przez ludzi czy zwierzęta. Nie patrzę jednak na AI wyłącznie jako na zagrożenie. Jestem raczej optymistą. To może być narzędzie, które ułatwi wykonywanie pracy i pozwoli człowiekowi skoncentrować się na tym, co bardziej złożone. Adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch: Dla mnie AI przypomina trochę sytuację, w której pojawiły się komputery i drukarki. Nagle możliwości pracy bardzo się zwiększyły. Z AI będzie podobnie, ale trzeba pamiętać o jednej podstawowej zasadzie: wszystko, co otrzymujemy, trzeba sprawdzić, zweryfikować i porównać ze źródłami. Jeżeli człowiek bezrefleksyjnie przyjmie wynik wygenerowany przez AI, może popełnić błąd. Z drugiej strony, jeżeli potraktujemy tę technologię jako narzędzie, możemy uwolnić nasze zasoby intelektualne i przeznaczyć więcej czasu na sprawy wymagające rzeczywiście indywidualnego podejścia. Prawo nadal pozostanie pracą z ludźmi. Liczą się emocje, sposób komunikowania się, reakcje drugiej osoby, różnice pokoleniowe. To właśnie sprawia, że praca prawnika jest tak fascynująca.

Zatrzymamy się na chwilę przy kwestii nowych pokoleń prawników, w szczególności – prawniczek. Chciałam się dowiedzieć, jak Pani ocenia z perspektywy wieloletniej praktyki sytuację kobiet w branży.

Adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch: Bardzo ważna jest wymiana doświadczeń – zarówno między kobietami, jak i kobietami a mężczyznami. Bariery mają wymiar zewnętrzny, ale także wewnętrzny. I często właśnie ten drugi okazuje się najtrudniejszy. Trzeba wierzyć w swoje możliwości. Nie chodzi oczywiście o poczucie, że wszystko nam się należy. O swoją pozycję trzeba zawalczyć pracą, wiedzą, doświadczeniem i relacjami z ludźmi. Prof. Józef Okolski: Kobiety stanowią dziś bardzo dużą część środowiska prawniczego i są świetnie przygotowane. W wielu zawodach prawniczych są niezwykle kompetentne. Dr Cezary Stypułkowski: W zawodach, w których istotna jest praca z ludźmi, kobiety coraz częściej zajmują również stanowiska kierownicze. To naturalna konsekwencja ich kompetencji i sposobu funkcjonowania w tych środowiskach.

Co właściwie daje wykształcenie prawnicze osobie, która później niekoniecznie pracuje w sądzie czy kancelarii?

Dr Cezary Stypułkowski: Przypomina mi się powiedzenie profesora Zygmunta Rybickiego, ówczesnego rektora UW. Mieliśmy kiedyś wspólne seminaria ze studentami Wydziału Zarządzania. Profesor powiedział wtedy: „Prawnik jest jak wytrych – do każdych drzwi pasuje”. To bardzo trafne określenie. Wykształcenie prawnicze jest uniwersalne. Pozwala odnaleźć się zarówno w gospodarce, jak i w życiu publicznym czy społecznym. Prawnicy mają też często pewną łatwość nawiązywania kontaktów. Potrafią odnaleźć się w różnych środowiskach, a ta umiejętność jest bardzo cenna niezależnie od tego, jaką ostatecznie wybierzemy ścieżkę zawodową. Adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch: Wydział dał mi przede wszystkim możliwość patrzenia na życie z wielu perspektyw. Zainteresowania człowieka mogą się zmieniać i właśnie wszechstronność prawa pozwala je rozwijać. Ale najważniejsi są ludzie. W kancelarii Greenberg Traurig pracuje wielu absolwentów WPiA UW. W tym roku mieliśmy około 600 kandydatów i większość osób, które zatrudniliśmy, ukończyła właśnie ten Wydział. Uniwersytet Warszawski jest otwarty i daje ludziom możliwość znalezienia własnego miejsca.

Panie Prezesie, Pana droga zawodowa prowadziła od prawa w stronę finansów i gospodarki. Skąd ten kierunek?

Dr Cezary Stypułkowski: Studia ukończyłem w 1979 roku. Dostałem wtedy granatowy dyplom. Pierwszą pracę podjąłem na WPiA UW jako asystent, w ówczesnej Katedrze Zarządzania Gospodarką Narodową i Porównawczego Prawa Administracyjnego. Moim promotorem był profesor Ludwik Bar, który został szefem zespołu w Komisji do spraw Reformy Gospodarczej i razem z nim trafiłem do tego środowiska. Pracowałem między innymi z prof. Władysławem Baką i prof. Zdzisławem Sadowskim. Z Wydziałem byłem związany do 1988 roku, a doktorat obroniłem w 1989 roku. Prawo i ekonomia interesowały mnie właściwie od szkoły średniej. Moją pracę maturalną poświęciłem kryzysowi energetycznemu. Chciałem jednak wejść w świat finansów. W połowie lat 80. dostałem stypendium Fulbrighta i wyjechałem do Columbia University Business School. W Nowym Jorku po raz pierwszy naprawdę zetknąłem się ze światem finansów. Wykładowcami byli praktycy z Wall Street, odbywałem też staże w Chemical Bank, Dillon Read i Citibank. W pewnym sensie była to kontynuacja zainteresowań, które pojawiły się wcześniej. Moja mama również rozpoczęła swoją pierwszą pracę w banku.

Gdyby mieli Państwo przekazać obecnym studentom jedną najważniejszą radę, jak by brzmiała?

Dr Cezary Stypułkowski: Myślę, że są dwie podstawowe rzeczy. Po pierwsze, trzeba chcieć nieustannie się uczyć. Niezwykle ważna jest ciekawość świata i determinacja w zdobywaniu wiedzy. Po drugie, z czasem sama wiedza przestaje wystarczać. Na początku kariery zawodowej jest ona kluczowym czynnikiem sukcesu, ale później coraz większe znaczenie mają charakter, doświadczenie, umiejętność współpracy z ludźmi i budowania relacji. Nie trzeba być przez wszystkich lubianym. Trzeba natomiast być przewidywalnym, wiarygodnym i godnym zaufania. Długoterminowy sukces zawodowy to połączenie kompetencji i dojrzałości. Warto zachować indywidualizm, ale nie można mylić go z arogancją ani działać w sposób, który niszczy energię zespołu. Ostatecznie o trwałej pozycji decyduje połączenie wiedzy, doświadczenia i charakteru.

Na sam koniec chcielibyśmy zapytać, co dla Państwa oznacza otrzymanie statuetki Diamentu Wydziału?

Dr Cezary Stypułkowski: To wyróżnienie było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. I chyba bardziej mnie poruszyło niż wiele innych nagród, które otrzymałem w życiu. Jest w nim coś szczególnego, bo nagroda pochodzi od środowiska, z którym jestem związany właściwie od początku swojej drogi. Obecni dziekani czy przedstawiciele władz wydziału to osoby należące do pokolenia mojego syna. Tym bardziej byłem zaskoczony, że zostałem dostrzeżony. Rozumiem oczywiście, że moje doświadczenia zawodowe mogły stanowić pewną inspirację. Pokazują, że po ukończeniu prawa nie trzeba wykonywać wyłącznie klasycznego zawodu prawniczego. Można odnaleźć się w innych obszarach i z sukcesem budować swoją karierę. Muszę przyznać, że bardzo się tą nagrodą chwaliłem. Także w mediach społecznościowych. Adw. Jolanta Nowakowska-Zimoch: Dla mnie to również było całkowite zaskoczenie i ogromne wzruszenie. Chciałabym podziękować Radzie Wydziału i wszystkim osobom, które były obecne podczas uroczystości. To prawdopodobnie jedno z najważniejszych wyróżnień, jakie otrzymałam w życiu zawodowym. Nie codziennie ma się możliwość powrotu na swoją uczelnię w takich okolicznościach. Prof. Józef Okolski: Cieszę się, że Wydział o mnie pamięta. Spędziłem tutaj znaczną część swojego życia. Jestem dumny z tego, że mogłem współtworzyć Wydział Prawa i Administracji i uczestniczyć w jego rozwoju. Taki Diament jest dla mnie znakiem, że pozostawiłem po sobie jakiś ślad, który został zauważony i doceniony przez kolejne pokolenia. To bardzo miłe uczucie. I bardzo się cieszę, że mogłem ponownie spotkać się z Wydziałem.

Dziękujemy za rozmowę oraz za przyjęcie Diamentów WPiA UW. To wyróżnienie jest nie tylko wyrazem uznania dla Państwa dotychczasowej drogi, ale również przypomnieniem, że więź z Wydziałem może trwać długo po zakończeniu studiów. Mamy nadzieję, że niejednokrotnie trafi się jeszcze okazja do kolejnych spotkań

Wywiad przeprowadzony przez Sekcję Promocji WPiA UW.

Galeria

Fotorelacja z wydarzenia